Jak bardzo kochamy GIF-y?

GIF, czyli Graphics Interchange Format, ma już 30 lat! Mimo to wcale nie traci na popularności. Ba, ostatnio przeżywa istny rozkwit – gdzie nie spojrzysz, tam GIF.

Al Roker GIF - Find & Share on GIPHY

Ostatnio pisaliśmy o tym, że Skype wprowadza GIF-y http://www.visiontrust.pl/blog/pl/polski-czy-to-snapchat-nie-to-nowy-skype/ jako jedną z form urozmaicenia konwersacji. Dużo w tym temacie dzieje się na Facebooku. W ostatnim roku GIF-y były wysyłane aż trzy razy częściej, niż wcześniej. Nic dziwnego – żeby przesłać znajomym kilkusekundową animację, nie trzeba wchodzić na specjalną stronę, kopiować adresu URL GIF-a i wklejać go do okna Messengera. Obrazki można ładować bezpośrednio z Facebooka, więc do wyrażenia emocji wystarczą dwa kliknięcia – dosłownie.

Jeszcze więcej GIF-ów!

 

gif

 

 

Facebook postanowił nie ograniczać swoich użytkowników i wprowadził możliwość wysyłania GIF-ów nie tylko w prywatnych rozmowach, ale i w komentarzach pod postami znajomych. Po kliknięciu ikonki GIF przy poście, pokaże się lista najpopularniejszych obrazków. Jeśli nie ma wśród nich takiego, który oddaje aktualne emocje – wystarczy wpisać odpowiednie słowo w mini-wyszukiwarce. W razie, gdyby komuś nie wystarczyły zwyczajne GIF-y, w bazie znajdują się obrazki z gwiazdami. Czy celebryci mają szansę na lepsze statystyki, niż koty, póki co trudno ocenić – ale więcej GIF-ów to szerszy wachlarz możliwości zasygnalizowania swojego aktualnego samopoczucia.

No właśnie – wygląda na to, że słowa zaczynają być coraz bardziej zbędne, skoro jeden GIF potrafi wyrazić więcej niż tysiąc słów. O sukcesie animowanych obrazków świadczą zarówno nasze własne profile na Facebooku, jak i statystyki serwisów takich jak Giphy – ta zintegrowana m.in. z Facebook Messengerem, Twitterem, Slackiem czy Tinderem platforma chwali się  https://artplusmarketing.com/stateofthegif-b163d3332ddd, że w 2016 roku ich GIF-y oglądane przez ponad dwa miliony godzin. Dziennie.

No cóż. Kto nigdy nie użył GIF-a, niech pierwszy rzuci kamieniem.